stokrotka

Temat: proszę o pomoc w kontakcie z dr Małgorzatą Szostek(Banacha)
Mój mąż właśnie w Warszawie odbiera dokumenty i sam będzie je wiózł do Anina(szpital na Banacha nie przesłał... i spytali czy możemy- już wczoraj od razu chcieliśmy to zrobić, lecz odrzekli, że nie trzeba...). Co się da skopiuje.A ja udam się jutro z płytką, żeby wymusić zapis. Ordynator kardiologii wprawdzie powiedziała, że zwracają się tam, gdzie to się operuje, ale ja nie wierzę lekarzom...Opieszałość straszna.Mój tata jak zwykle wszystko usprawiedliwia i stara się rozumieć. Bo "Oni tak ciężko pracują".dobrze dla niego, że cierpliwy, ale wiem jak bardzo wczoraj czekał na odpowiedź z Banacha.Ma 71 lat.
Źródło: marfanforum.pl/viewtopic.php?t=1901



Temat: Tomasz Bochiński
Jest tak.
Kruk miał szczeście , że go po zawale zawieźli bezposrednio do szpitala na Banacha, gdzie kardiologia jest - tak, że w kwadrans po przywiezieniu był już na zabiegu co go ratował.
Jest z nim Nureczka, lekarze pozwolili mu sie nawet podniesć z łoża boleści i Kruczysko odbyło na wózku fascynujacą wycieczke tam i z powrotem.
Badania ciagle mu robia / piękna choroba wieńcowa/ , ale wyniki ostatnich będą jutro.
Leki którymi go szprycują, co nieco przymulają, ale książki czytac może.
Czyje dzieło czyta to tajemnica firmy.
Źródło: science-fiction.com.pl/forum/viewtopic.php?t=630


Temat: Kącik zdrowego pielgrzyma
Gaga - robiłam kiedyś wywiad z doskonałą specjalistą od choroby Alzheimera, prof. Marią Barcikowską. Wydaje mi się, że na oddziale, którym zawiaduje Pani Profesor albo znajdziesz kogoś kompetentnego, kto zajmuje się miażdżycą albo kogoś Ci tam polecą.

Jest to Szpital MSWiA
ul.Wołoska 137

tel. 602 14 20

Materiał o samej miażdżycy przygotowywałam z innym lekarzem, prof.Piotrem Pruszczykiem (kardiolog i angiolog)
pracujący w szpitalu przy ul.Banacha.

Tel. do tego człowieka nie podaję, bo ostatnio usiłowałam się z nim skontatkować, w sprawie kolejnego artykułu - bez skutku.
Zadzwoń na Banacha i niech Cię połączą z angiologią. Tam zapytaj o Profesora. To jest także kardiolog, więc może pomóc także z tą cukrzycą.

To tyle z moich kontaktów zawodowych:) Jeśli znajdę namiar do lekarza, z którym przygotowywałam cukrzycę to Ci doślę:)
Źródło: 17-ka.org.pl/forum/viewtopic.php?t=467


Temat: Pan tu nie stał! Kolejkę do lekarza sprawdź przez internet
http://www.idg.pl/news/74886.html napisał:


Narodowy Fundusz Zdrowia uruchomił na swojej witrynie możliwość sprawdzenia przez pacjentów czasu oczekiwania na wizytę u lekarza w danej placówce. Niestety spis nie obejmuje wszystkich punktów medycznych. Wkrótce ruszyć ma też ogólnopolska infolinia.

Informację podajemy za PAP. Wprowadzenia przejrzystych list oczekujących w kolejce do lekarza żądały przede wszystkim organizacje pozarządowe zajmujące się przeciwdziałaniem korupcji. Z danych zebranych przez Fundację im. Stefana Batorego wynikało, że kolejka w szpitalu bywała prowadzona arbitralnie przez szefa kliniki czy oddziału według niekontrolowanych przez nikogo zasad. Zapis o kolejności przyjmowania pacjentów w ustawie o zakładach opieki zdrowotnej miał bowiem, zdaniem prawników, jedynie charakter deklaratywny.

Pomocą w eliminacji wszelkich wynaturzeń ma być internetowy system sprawdzania czasu oczekiwania w kolejce do lekarza. Pacjenci, którzy mają podejrzenia, że kolejka w placówce, do której się zgłosili, nie jest prowadzona zgodnie z kryteriami medycznymi i zasadami kolejności zgłoszeń, powinni się nimi podzielić z Narodowym Funduszem Zdrowia. Zadaniem kontrolerów Funduszu jest sprawdzanie, czy przesyłane dane są wiarygodne i zgodne z prawem.

Niestety pacjenci nie mogą jeszcze sprawdzić kolejek we wszystkich placówkach medycznych. Na stronie mazowieckiego oddziału brakuje wiodącego w Polsce ośrodka kardiochirurgicznego - Instytutu Kardiologii w Aninie czy jednego z największych polskich szpitali - Centralnego Szpitala Klinicznego przy ul. Banacha w Warszawie.

Lista ma zostać powiększona wkrótce.

W lutym z kolei ruszyć ma ogólnopolska infolinia o kolejkach - obiecuje NFZ.


hmm ciekawe...Ludzie beda moglo wejsc sobie do neta i sprawdzic kiedy bedzie wolna godzina nie beda musieli czekac godznami w kolejce...
Źródło: forum.pcmaniak.pl/index.php?showtopic=20202


Temat: Moja historia!
Witam wszystkich serdecznie!
Na poczatek chcialam powiedzić, ze bardzo sie ciesze, ze moge was wszystkich poznac - juz nie bede czuć się taka osamotniona w mojej chorobie. Czytając wasze historie to tak jakbym czytała o sobie.
Mam 34 lata a o chorobie dowiedzialam sie 5 lat temu - to był koszmar. Zawsze byłam zdrową, nie licząc skoliozy na ktorą leczyłam się w sanatorium w Trzebnicy - niestety z niedużym rezultatem bo jest dość znaczna. W wieku 29 lat miałam zawał serca - straszny rozrywający ból w klatce piersiowej. Pogotowie, szpital. Zrobiono EKG, zmierzono ciśnienie - wszystko w normie. Stwierdzono bóle na tle nerwowym, podano kroplówkę, tabletki przeciwbólowe i uspakajające i do domu. Historia ponownie powtórzyła sie w nocy - karetka, szpital, tabletki i do domu. A ja już nie mogłam z bólu. Bylam bardzo słaba. Rano szwagier zawiózł mnie do przychodni tam zrobiono mi ponownie EKG lekarz niedowierzał, kazał mi jeszcze raz zrobic EKG bo moze sprzet cos nie tak zarejestrował. Niestety już drugi raz nie zdążyłam zrobić bo ustała mi praca serca. Na szczescie bylam w przychodni a nie w domu. Szybko karetka i do szpitala. Zrobiono echo serca i tylko głowami kiwali wpatrując sie w monitor. Natychmiast przewieziono mnie do Torunia. Tam po badaniach stwierdzono, że to tętniak aorty wstępującej i, że mam ZM. Nawet nie wiedzialam co to jest ZM. Pani doktor oznajmiła,że natychmiastowa operacja jest konieczna bo inaczej umrę. Zgodzilam sie bez wahania, i tak nie mialam nic do stracenia. Czekalam tylko na karetke do Anina. W Instytucie Kardiologii od razu trafilam na stół. Operacja trwała 7 godz. Mam sztuczną zastawkę aortalna, Protezę aorty wstępującej i by- pasa. Najgorsze bylo to dochodzenie do siebie po operacji. Było trochę komplikacji po operacji ale w końcu po 30 dniach wrócilam do domu. Niestety po 3 latach historia sie powtórzyła. Tym razem aorta brzuszna. Trafilam do szpitala na Banacha w Warszawie. Tam zoperowano mnie (18 centymetrowy tętniak pękający) Operacja jak w pierwszym przypadku byla natychmiastowa. Juz nie bede opisywac jak to bylo bo i tak za duzo sie rozpisalam upppsss. Teraz jest w miarę dobrze ale i tak umieram ze strachu co będzie dalej.
Bede tu zaglądała bardzo często. Do zobaczenia. Pozdrawiam Edyta.
Źródło: marfanforum.pl/viewtopic.php?t=1751


Temat: Z chorobą poczekaj do nowego roku
Regionalny Szpital Specjalistyczny "Latawiec" w Świdnicy postawił sprawę jasno. O wstrzymaniu planowych przyjęć i zabiegów poinformował pacjentów na stronie internetowej - pisze "Metro".

"Z przykrością informujemy, że w związku z ograniczeniami wprowadzonymi przez Dolnośląski Oddział Wojewódzki NFZ we Wrocławiu, zmuszeni jesteśmy zaprzestać przyjmowania pacjentów do planowych pobytów i zabiegów w miesiącach październik, listopad, grudzień 2009 r." - mogą przeczytać chorzy w zakładce "Aktualności".

W lecznicy kończą pracę wszystkie oddziały oprócz ratunkowego, ginekologiczno-położniczego, noworodkowego i pediatrycznego. Na pozostałych pomoc uzyskają tylko pacjenci z zagrożeniem życia. W sumie o kilka miesięcy opóźni się leczenie ok. 2 tys. osób!

Lista placówek, które nie chcą już przyjmować w tym roku pacjentów, wydłuża się z dnia na dzień. Tylko na Dolnym Śląsku planowe zabiegi wstrzymują lecznice w Oławie, Oleśnicy, Głogowie, Wołowie i Miliczu. W Kielcach szpital wojewódzki wstrzymał kosztowne zabiegi kardiochirurgiczne, liczbę operacji na neurochirurgii i kardiologii ograniczyły też dwie duże lecznice w Bydgoszczy.

W Warszawie, choć mazowiecki NFZ jest w lepszej sytuacji niż inne oddziały, pacjenci starający się o wizytę u specjalisty też odsyłani są na przyszły rok. Miejsc nie ma m.in. w poradni nefrologicznej szpitala klinicznego na Banacha czy poradni okulistycznej przy ul. Sierakowskiego.

I choć publiczne szpitale zawsze pod koniec roku mają problemy finansowe, to teraz przestały przyjmować pacjentów ponad limit. NFZ jednoznacznie stwierdził bowiem, że za chorych ponad plan nie zapłaci tym bardziej, że do kasy Funduszu wpływa ze składek mniej pieniędzy niż zakładano. Tylko do maja br. wpływy do NFZ były o 600 mln zł niższe od planowanych.

Co ma jednak zrobić pacjent, któremu odwołano operację czy wizytę u lekarza? - pyta "Metro".

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
Źródło: uronef.pl/Forum/viewtopic.php?t=6929


Temat: Rak płuca lewego T1N1M0 + obciążenia kardiologiczne
Witam
U mojego męża ( 52 lata) przypadkowo w wyniku rutynowych badań wykryto guz płuca. Było to w czerwcu 2008 roku. W szpitalu na Banacha w Warszawie zrobiono bronchoskopię i tomografię , oraz zalecenie wizyty u torakochirurga na Płockiej. Guz wg badań miał około 0,7 cm .
W lipcu wizyta na Płockiej i stwierdzenie ,że to nic groźnego i zalecenie następnej wizyty w pażdzierniku.
Pażdziernik- następna wizyta , badanie tomograficzne, następnie skierowanie w grudniu na PET CT i wstępna diagnoza ,że to jednak rak.
W styczniu skierowanie do szpitala i wstępne zakwalifikowanie na operację . Operacja była pod znakiem zapytania ze względu na obciążenia kardiologiczne męża ( 2 zawały + udar)
Po licznych badaniach operacja się odbyła 20 lutego.
Mąż po opercji czuje sie w miarę dobrze , przybywa na wadze , ale nie wiemy jak dalej postępować
Przy wypisie ze szpitala lekarz prowadzący powiedział, że mąż jest praktycznie zdrowy i powinien być tylko pod opieką torakochirurga, gdyż chemia i radioterapia w jego przypadku jest wykluczona.
My jednak zasięgnęliśmy opinii onkologów .
Pierwsza wizyta i opinia ,że nie ma takiej chemii ,którą mąż mógłby wziąść.
druga wizyta u specjalisty od radioterapii i decyzja ,że radioterapia nie może być zastosowana.
Trzecia wizyta i skierowanie na chemię . Pani doktor stwierdziła ,że jeżeli mąż przezył operację to przeżyje i chemię. Nie wiem jaka to ma być chemia. Wiem tylko ,że uzupełniająca. Mąż był w międzyczasie u kardiologa, który stwierdził ,że decyzja i tak nalęży do niego.
Mąż jednak po wcześniejszych opiniach nie chce poddać się chemioterapii.
I już sama nie wiem co dla niego jest lepsze .
Anka
Źródło: forum-onkologiczne.com.pl/forum/viewtopic.php?t=376


Temat: Moja historia
Moi Drodzy!

Przede wszystkim dziekuje za tak serdeczne przyjecie na forum. Dziekuje tez Gabrysi za link do forum. Mam nadzieje ze bede sie tu czesto udzielac i wnosic moje spostrzezenia i refleksje dotyczace Marfana a wyikające z mojego zycia z nim :)

Troche o mnie

Mam 29 lat mieszkam niedaleko Warszawy. Mam 197 wzrostu i tylko albo dla niektorych az 72 kg wagi :) Kilka lat temu waga ta byla ponad 10 kg wieksza ale walka z choroba i spedzanie dlugich dni w szpitalu sprawilo, ze schudlam :).

Mojego Marfana rozpoznala pewnego razu jedna pani doktor podczas badania echa serca mialam wtedy jakies 18 lat. I to tez w karcie postawila obok swojej diagnozy trzy znami zapytania. wczesniej lekarze jakos nie porafili powiazac faktow nadmiernego wzrostu, skrzywienia kegoslupa, szczuplych pajakowatych palcow z ZM, klopotow z sercem. Zawsze bylam wieksza od innych dzieci, w szkole podstawowej najwyzsza z calej szkoly, w szkole sredniej podobnie. Jedynie moje oczy byly zdrowe, nie mialam z nimi problemow, nie nosilam okularow. Tak jak inne dzieci z ZM byla szkalowana i wysmiewana z powodu wzrostu, mialam kompleksy, ktore jednak z czasem i z wiekiem przeszly. Od dziecka bylam pod opieką CMiD w Warszawie z powodu niedomyklanosci zastawek, ale byly one tak male,ze w sumie nie odczuwalam nigdy wiekszych klopotow z sercem, na lekcjach w-f cwiczylam jak normalne dzieci. Pamietam tez jak po zdjagnozowaniu u mnie ZM dostalam zasilek pielegnacyjny. Niestety na kolejnej komisji nie przyznano mi go po odwolaniu sie stanelam na komisji przed lekarzami sądowymi. Pamietam jak jeden z nich kardiolog...popatrzyl na mnie obejrzal ze wszystkich stron i stwierdzil, ze on ma wiekszego marfana ode mnie...i ze ktos mi glupot naopowiadal i wbija mnie w chorobe...a to ze mi sie zastawki nie domykaja to z takim czyms ludzie przechodza operacje dopiero w starczym wieku. Jakze sie ten pan doktor pomylil.......

Dwa lata minely a ja w sierpniu 2001 roku poczulam w klatce piersiowej ogromny bol nie do opisania z zadnym znanym mi wtedy bolem. Omdlenia. Przyjazdy karetek, to tylko dawanie mi pyralginy w zastrzyku...wizyta u kardiologa i slysze...."Ma Pani chlopaka??? ....Tak....No widzi Pani serce zakochane to inaczej bije".... Lekarz rodzinny stwierdza zapalenie oskrzeli i dostaje antybiotyki....bol w klatce piersiowej przechodzi samoistnie po 2 tygodniach.

Mija pol roku jest luty 2002 jem kolacje, za kazdym kesem kanapki nagle czuje ogoromny rozrywajacy bol w plecach w okolicach pluc przechodzi brdzo szybko pulsujaco w dol w strone nerek. Bol byl tak wielki ze wywolal torsje i to ze nie trzymaja zwieracze. I znow przyjazd karetki...znow pyralgina. Do rana nie przechodzi, biore na wlasna reke z domowej apteczki Tramal, jest ciut lepiej, wieczorem bol sie tak nasila ze znow karetka, tym razem trafaim do szpitala dostaje kroplowke. Ale jak bol mija kaza wracac do domu. Dzien trzeci bol jest znow jet tak ogromny ze nie wiem jak sie nazywam, tym razem zostawiaja mnie na odrziale chirurgicznym, ale mija kolejne kilkanascie godzun ja nie widze lekarza a ze srodkow przeciw bolowych mam tylko pyralgine. Wreszcie robia USG jakmy brzusznej bo tam bol jest najwiekszy...i co nic...lekarz zauwaza ze aorta jest powiekszona i dziwnie tetni. To wszystko mija kolejna doba...ja juz jestem na krawedzi...ktos przytomny stwierdza ze trzeba zrobic usg dopplerem i wtedy.....EUREKA!!!! w ciagu doslownie 5 minut caly szpital w moim miescie postawiony na nogi...

Okazuje sie ze mam tetniaka na aorcie brzusznej, po 2 dniach mierza 1 raz mi cisnienie jest ponad 220/60, kolejny szok nie pozwalaja mi schodzic z lozka mam sie nie ruszac a jeszcze 15 min wczesniej nikogo nie obchodzilo ze latalam zo chwile do lazienki na siku lub by zwmiotowac...powietrzem ( od tyg nic nie jadlam).

Kolejna decyzja przewoz do Warszawy bo oni nie maja specjalistow by wykonac ta operacja i dylemat czy mnie przewiezc. Dzieki przytomnosci jednej pani doktor, ktora byla w tym czasie tam na stazu zostaje zalatwiony helikopter ze szpitala na Banacha....dostaje morfine...swiat zaczyna byc piekny...bol przechodzi...lece....:)

W Klinice na Banacha w ekspresowym tepie robia mi wszystkie potrzebne badania i kolejny szok...rozwarstwienie aorty jest na calej jej dlugosci...ale najwazniejsze w tym momecie jest ratowanie serca...zastawka aortalna nie dziala na luku aorty tentniak zagrazajacy zycie. Szybka decyzja i jestem w Aninie...tam zajmuje sie mna prof Bidermajer...godzina i juz jestem na stole operacyjnym...gdy sie budze widze wkolo siebie pelno kabli monitorow...Pielagniarka mowi mi ze sie udalo, ze mam zastawke...wsluchuje sie rzeczywiscie bije, slychac ja jak cykajacy zegarek. Wracam na Banacha tam trzeba zie zajac aorta brzuszna, tentniak nie jest az tak duzy robia mi fenestr, a,e to tylko zabieg wstrzymujacy powiekszanie sie tetniaka. Zajmuja sie tym prof Szmitd i doc Rowinski.

Slysze, ze to ze przezylam bol z sierpnia i ze chodzilam z tym czyms niezdiagnozowanym pol roku to jestem cyborg, ze sie udalo to jakis cud. I ze powinnam skarzyc winnych...ale do kogo mam miec pretensje do niekompetentnych lekarzy...tylko ktorego wina jest wieksza...ja tylko mam jedno pragnienie...zyc

Wiedzialam ze od tamtej pory moje zycie sie zmienilo, ze juz nie bedzie tak jak kiedys...ale nie poddalam sie zyje nadal tak jak wszyscy, nie ograniczam sie. Moze szybciej sie mecze. Moze stres wiekszy. Ale nie potrafie inaczej. Wiem ze jestem inna. Ale sie do tego przyzwyczailam.
Teraz po kolejnych badaniach wiem ze tetniak nadal sie powieksza w zastraszajacym tepie, ze w brzuchu ma prawie 9 cm a wklatce piersiowej ma 7 cm. W tym roku mialam wstawione stenty ktore zamknely dziury w tentniaku, ale przyjdzie taki czas,ze bedzie kolejna operacja. w Polsce nie robia jeszcze tego.Ale nie boje sie. Co ma byc to bedzie jestem optymistka. Wiem ze do tego przymierza sie prof. Szmitd i ze jest to wykonalne, jedyny problem ze mam slabe serducho....


Mam nadzieje ze nie zanudzilam was moja opowiescia...i ze nie jest ona za bardzo chaotyczna...ale moze komus pomoze :)
Źródło: marfanforum.pl/viewtopic.php?t=227